Świadectwo Grześka

Nazywam się Grzesiek.
W 2005 roku wylądowałem w więzieniu dla recydywistów we Wronkach z wyrokiem 2lat pozbawienia wolności za handel narkotykami.
Byłem zdruzgotany, nie tyle długością odsiadki, co tym że właśnie straciłem w życiu wszystko co miało dla mnie jakąkolwiek wartość ale najgorsze było to że nie miałem gdzie i dla kogo wyjść.
Moje życie to narkotyki, alkohol, więzienie, byłem tym już zmęczony ale nie umiałem żyć inaczej. Kilkakrotnie próbowałem różnymi sposobami zmienić bieg swego życia ale uparcie prędzej czy później i tak wracałem do tego wszystkiego.
Nie widziałem dla siebie nadziei, czym dłużej myślałem o swoim życiu i co się w nim wydarzyło i dokąd zmierza, tym bardziej byłem załamany.
Postanowiłem popełnić samobójstwo, skończyć z tym bezsensownym życiem.Poczułem nawet ulgę myśląc o tym, nareszcie wszystko się skończy.
Myślałem tylko jak to zrobić Nnie miałem na to pomysłu, ale byłem zdecydowany.
Następnego dnia, przenieśli mnie do innej celi gdzie był tylko jeden człowiek ale bardzo agresywny i prawie od razu doszło między nami do kłótni. Mało się nie pobiliśmy, ale on zrobił coś czego się nigdy nie spodziewałem, powiedział - pomódlmy się!
Byłem tak zszokowany tym, że się zgodziłem. Odmówiliśmy "Ojcze nasz" po czym usiedliśmy i cały stres z nas zszedł. Chłopak ten mówił mi że czasem sie modli kiedy jest źle i to mu pomaga i zachęcił mnie do tego.
I faktycznie wieczorami zacząłem się modlić, robiłem to jak umiałem - pytałem Boga o co chodzi z tym moim życiem? Dlaczego tak się dzieje i czy może być jeszcze lepiej?
Bóg odpowiedział, przenieśli mnie wkrótce gdzie indziej i poznałem człowieka który powiedział że są robione spotkania gdzie można poczytać Biblie i porozmawiać o BOGU, więc poszłem tam z ciekawości.
Na spotkaniu było ciekawie, jakbym przeniósł się do innego swiata! Więźniowie spiewali radosne pieśni, głośno się modlili i mówili co aktualnie przeżywają z BOGIEM.
Byłem pod wielkim wrażeniem, tu w tym miejscu Bóg wydawał sie taki realny! Pod koniec spotkania dostałem małą niebieską książeczke-gedeonitke.
W wolnych chwilach pod celą czytałem ją i musze przyznać, że z początku sprawiała mi ta lektura niemały kłopot bo niewiele z niej rozumiałem.
Ale z upływem czasu, wszystko się rozjaśniało i nie mogłem powstrzymać się od czytania Nowego Testamentu. Chodziłem też na spotkania biblijne, które były dla mnie jakby oddechem życia w więziennych murach.
Nigdy nie byłem specjalnie religijny i nie zaprzątałem sobie głowy myślami o Bogu. Na swój sposób wierzyłem w Jezusa, miałem go za jakiegoś człowieka w stylu hipisa, kogoś kto miał coś ważnego do powiedzenia ludzkości, ale tyle. On miał swoje życie a ja swoje....był dla mnie odległy ale tu w więzieniu zacząłem go poznawać i się nim zachwycać.
Kiedy czytałem Nowy Testament widziałem że Jezus był wszędzie tam gdzie ludzie nie mieli nadziei,pocieszał ich, uzdrawiał, zbawiał ich z ich grzechów.
Próbowałem na wiele sposobów zmienić swoje życie ale nic mi nie pomagało i w całej swojej beznadziei zawołałem do niego żeby stał się Panem mojego życia!
I stał się cud, Jezus przyszedł do takiego grzesznika jak ja i zabrał wszystkie moje grzechy! On mnie zbawił!
Nadał sens i cel mojemu życiu!
Wziął mnie takim jakim jestem, zbrukanego, zmęczonego i znięchęconego całym swoim życiem!
Dzieki czytaniu Nowego Testamentu poznawałem z dnia na dzien mojego Zbawiciela, poznawałem jego wole i to było niesamowite!
Wyszłem z więzienia w 2008 roku, jeszcze wiele musiałem zrobić ze swoim życiem żeby je wyprostować ale mój Jezus był zawszę ze mną i mnie prowadził.
Dziś jestem wolny od nałogów, mam kochaną rodzinę i jestem szczęśliwy!
Bóg powołał mnie do głoszenia Ewangelii wśród więźniów, narkomanów i bezdomnych, opowiadam im jak dobry jest Bóg.
Często im mówię,że najlepsze co mnie w życiu spotkało to, to że poszłem do więzienia gdzie chciałem umrzeć.
Pytają z usmiechem - czemu mówisz że cieszysz sie że poszłeś siedzieć?
-Bo tam spotkałem swojego Zbawiciela, Jezusa!
Gdyby nie ON już bym nie żył!
Któregoś dnia wstając z rana bezustannie miałem w głowie jedno zdanie - 1tym1;15 - to było tak intensywne że byłem pewien że to sam Bóg chcę coś mi przekazać!
Otworzyłem Słowo Boże a tam jest napisane:
-''Prawdziwa to mowa i w całej pełni przyjęcia godna że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników z których ja jestem pierwszy"