On przyszedł do mnie i zawołał po imieniu.

 

On przyszedł do mnie i zawołał po imieniu, uratował mnie i dał życie wieczne

 

Mam na imię Monika mam 42 lata. Jestem po rozwodzie mam dwóch synów.
Od męża uciekłam w 2006 roku i wynajęłam mieszkanie, w którym zamieszkałam z dziećmi. Poczułam wolność i zaczęłam się staczać. Mężczyźni, alkohol itp. I ciężkie życie samotnej matki zdanej tylko na siebie.

W roku 2010 wróciłam do rodzinnego domu. Było dzieżko. Brat był już w wiezieniu, tam poznał Jezusa, przyjeżdżał na przepustki i głosił nam Ewangelię. Mnie jednak nie interesowały jego fantastyczne opowieści. Na czytanie NT namówił mnie (wcześniej nawrócony) syn, wzięłam ze złością i niechęcią, ''dla świętego spokoju'' i zaczęłam czytać... i... Bóg objawił mi Siebie i grzech w jakim żyłam. Było mi wstyd i żal, że On cierpiał za mnie na krzyżu.
Od tego dnia zaczęły się zmiany. Przestałam pić, palić i przeklinać - Jezus zabrał co złe a dał miłość. Zaczęłam się przekonywać, że każde słowo w Biblii jest prawdą. Że Bóg jest taki sam dziś, jak za Mojżesza.

Pokochałam Go bez pamięci i chce kochać zawsze. ON PRZYSZEDŁ DO MNIE I ZAWOŁAŁ PO IMIENIU, URATOWAŁ MNIE I DAŁ ŻYCIE WIECZNE. Chwała Mu z to na wieki. Jest ze mną codziennie, tak jak obiecał. Amen


Monika z Kielc