Marcin

Któregoś dnia zacząłem szukać bez większego sensu różnych informacji o samobójcach. Wtedy natrafiłem na coś co mnie zaskoczyło. Były to opisy objawów pewnej choroby psychicznej. W całości pokrywały się z tym, czego ja doświadczałem. Wtedy dopiero (po jakichś czterech latach!!!) Uświadomiłem sobie, że jestem chory psychicznie. Od razu poszedłem do lekarza. Opowiedziałem , co mi jest, ukrywając przy tym objaw najważniejszy – chęć na śmierć. Doktor nie mogła uwierzyć mi w to, że ja już od (bagatela) czterech lat mam te stany. (…) Spojrzałem przed siebie. Wziąłem małą książeczkę ze stolika, na którym leżały różne gazety. Było to Pismo Święte. Otworzyłem pierwszą stronę i widzę jakiś taki spis czegoś jakby cytatów. Patrzę, a tam jedna z kategorii brzmi: ‘Pomoc przy decyzjach’. Pomyślałem, że ja mam właśnie ważną decyzję, więc otworzyłem na jednym cytacie stamtąd. Był to List Jakuba 1: 5-6 Doznałem olśnienia. Uśmiechnąłem się tylko i powoli odłożyłem książeczkę. Już wszystko było dla mnie jasne. Już zrozumiałem. Poczułem się cudnie, totalna wolność i odprężenie. Żadnych stresów. Przez te kilka słów, które tam przeczytałem, zrozumiałem stokroć więcej, gdybym przeczytał setki książek. Te kilka słów… To było jakby napisane dla mnie i tylko dla mnie. To jakby Bóg do mnie przemówił, szepnął mi do ucha: „Tybalt, żyj i ciesz się życiem” . (…)

Znów wziąłem Pismo Święte do rąk i znów otworzyłem na tym cytacie Jakuba. Chciałem przeczytać to jeszcze raz, bo jeszcze nie bardzo w to wszystko wierzyłem. Przeczytałem. W tych słowach jest wielka moc, która może pochodzić tylko od tej jednej Osoby. Od Boga.

Przekartkowałem kilka pierwszych kartek i zobaczyłem pieczątkę Międzynarodowego Stowarzyszenia Gedeonitów w Polsce. Nie wiedziałem kim są Gedeonici. Ale pomyślałem, że zapiszę sobie ten adres, bo z pewnością ma on coś wspólnego z tym, że ta książeczka znalazła się właśnie w poczekalni Poradni Zdrowia Psychicznego. Potem odbyłem wizytę u lekarza i wróciłem do domu. Załączyłem komputer i poszukałem w internecie czegoś więcej o Gedeonitach. I znalazłem. Wiedziałem skąd Pismo Święte w poczekalni.

Całe życie byłem wierzącą osobą. Chodziłem na religię, do kościoła, ale nie miałem w sercu Jezusa. Chyba wiem na czym polegała moja wiara wtedy. Wierzyłem w Boga, bo inni o tym mówili, a skoro tak wielu mówiło, to pewnie musi być Bóg. Teraz na tej podstawie nie buduje wiary. Teraz sam wierzę, bez względu na innych i to co mówią, czy jest Bóg czy nie. To takie krótkie świadectwo mojego nawrócenia. Chciałem jeszcze raz podziękować za to, co Państwo robią, za rozpowszechnianie Biblii, i za ten mały Nowy Testament wtedy w poczekalni u lekarza, który uratował mnie i wzbudził nadzieję, że będzie dobrze.

Teraz moje życie uległo dużej zmianie pod względem zdrowia. Jestem prawie zdrowy, przetrwałem trudne chwile w chorobie depresji. Dzisiaj zostało mi jeszcze naprawić moją psychikę, bo jest bardzo poszarpana przez chorobę. Ale mam dobrego psychologa, mam przyjaciela, znajomych przede wszystkim mam swojego Pana, mam Jezusa.

Serdecznie pozdrawiam. Z wyrazami szacunku.

Marcin